sobota, 8 lutego 2014

I love weekend :)

Kocham weekendy!!!! Ktoś moze pomyśleć: co tu kochać jak i tak się ma wolne?;) a ja kocham weekendy jeszcze bardziej niż wtedy, kiedy rzeczywiście odpoczywalam od pracy. Kocham te dwa dni bo wtedy jesteśmy razem. Razem się bawimy, jezdzimy na wycieczki, spacerujemy nad morzem, gotujemy:))) a dziś jeszcze na dokładkę świeci słońce!!!!!
Miłego weekendu:)))

niedziela, 2 lutego 2014

Pod osłoną nocy

Odkąd jest z nami syn, całe życie nabrało rozpędu choć wolne nie było nigdy. Logistyka zawsze była domeną męża, ale teraz to także mój konik. Poukładanie dnia, organizacja doby tak żeby mieć chwile dla siebie to nielada gratka. I powiem nieskromnie- jestem z nas dumna !! bo jak się okazuje chcieć to móc:) trochę może cwaniacko zabrzmiało gdyz jak były kolki to słowa te mogłabym sobie włożyć tam gdzie wzrok nie sięga, ale kiedy dzięcię już kuma, że noc jest od spania to życie staje się bajką:) 
Mam czas! Na zdrowe jedzenie a nie zapychanie sie byle czym aby nie czuć głodu ( tak było jeszcze miesiac temu ;)) na poczytanie książek, które cierpliwie czekały ( oprócz lektury pilnej i obowiązkowej dla młodych rodziców pt: Najszczesliwsze niemowle w okolicy" ) niebawem zrobię post o fajnych książkach, no i oczywiście na moją pasję jaką jest prowadzenie tego bloga- powiem Wam, ze mimo tego iż posty ostatnio pojawiają się rzadko nie oznacza to, ze nic tu się dzieje. Dzieję się od strony HTML, którą ostatnio uwielbiam:) 
Mam także czas na jogę, która leczy moj kręgosłup oraz na zabawę z psem:)( ostatnio niedopieszczanym przeze mnie sorry Bruno;)) 
Także jak podsumuję ile rzeczy udaje mi się zrobić to stwierdzam, ze nie mogę powiedzieć " nie mam czasu". Jest tylko jedna ciemna strona mocy: nie mam czasu na SEN...... Zzzzzzzzz
Dobranoc zatem gdyż o tej porze czas choć na chwile położyć głowę na miękkiej podusi. 



sobota, 18 stycznia 2014

Hello world:)

Jak to dobrze jak się człowiek porusza (choćby stojąc na głowie;)) i nie mam tu na myśli ruchu związanego z noszeniem, tuleniem, kołysaniem dziecka. Otóż dziś jest ten dzień, w którym otrzymałam zielone światło na aktywność fizyczną:)))) Po porodzie bardzo szybko wróciłam do formy jednak były pewne zastrzeżenia związane z moim (jak się okazało niedawno) bardzo nadwyrężonym kręgosłupem. Ale nie o tym tu chciałam bo szkoda prądu ;) 
Po śniadanku:

dziś byłam pierwszy raz od równo roku na jodze mojej ukochanej:))))) wspomnę tylko, że przygotowując się do ciąży chodziłam ponad rok na zajęcia i mało brakowało żebym zapisała się na kurs dla instruktorów;) Synek jednak szybszy był i wybił mi to z głowy a nawet nie pozwolił ruszać się przez 9 msc;))) Dlatego taaaak się cieszę, że wkońcu się udało. Wróciłam cała szczęśliwa i naładowana mega pozytywną energią. Tak brakowało mi tej formy ruchu. Wypiłam zieloną herbatę, posłuchałam Antonia Carmony i .....obudził się mój Krol Lew;), którego trzeba utulić zanim ryknie gdyż 2 minuty opóźnienia mogą skutkować pęknięciem bębęnków więc pobiegłam.
Polecam każdej mamie aby ładowała jak najczęściej swoje akumulatory tym, co sprawia jej ogromną przyjemność.
Hello world!;) Oby częściej takie poranki gościły w Margolajf:)

Ps: trochę inspiracji: 

Chcę już lato! 


fot.fitnessthings motivation/inspiring inst.

piątek, 10 stycznia 2014

Chwilowa tęsknota za...

Początek roku skłonił mnie do wielu przemyśleń. Po tak szalonym czasie jaki był w 2013 przyszedł czas na chwile refleksji. Kolki minęły więc jest czas na wysłuchanie własnych myśli;) Tych dotyczących mnie i nikogo więcej. Stwierdziłam egoistycznie, że czegoś mi brakuje: swobody... Niech popastwią się teraz ci, którzy to mowili: "skończy się Wam latanie po knajpach" ;) i właśnie tego brakuje mi najbardziej. Dobrej kolacji w dobrej knajpie z butelką dobrego wina w gronie ..... mąż i ja (pełni egoiści jedynacy wkońcu) . 
Póki co nieużalając się za bardzo nad swym jednak szczęśliwym życiem wracam do sypialni gdzie wzywa mnie ( a raczej moje cycki) moj jedynak:).

Pozdrawiam wszystkie młode zdołowane mamy. Te, które udają, że nie wiedzą o czym piszę :   również! :)))

czwartek, 9 stycznia 2014

Nie wiesz co dziś na obiad? To już wiesz:)

Tak jak obiecałam co jakiś czas będą pojawiać się przepisy nas coś zdrowego, szybkiego w przygotowaniu i pysznego oczywiście:)Kilogramy ciążowe są już tylko wspomnieniem (24 kg) . Apetyt i zachcianki pozostały- nie wiem czy nadal mogę zwalić to na hormony;) czy może to poprostu zmiana trybu życia- ale kalorie spalam ekspresowo dzięki Jerzykowi więc moja dieta może mieć zachcianki;) Dziś chcę się z Wami podzielić pomysłem na obiad, który robię od dawna i uwielbiam za jego prostotę- tak jak pastę ze słonecznika- pamiętacie?  

Obiad ekspresowy to: Łosoś w ziołach

Składniki: 
Kawałek świeżego łososia
Garść świeżych ziół - organo, rozmaryn, tymianek- dzięki dotychczasowej "zimie" mam nadal na balkonieZIELONE:))))
plaster cytryny
cebula- krążek
czosnek( niestety nie dla mnie aktualnie- ponoć mleko robi się gorzkie)
Sól 

Przygotowanie:
Kładziemy rybę na foli aluminiowej i obkładamy wszystkimi składnikami- solimy i zawijamy kieszonkę, którą pieczemy w piekarniku 20 minut 200 st.

Do tego zawsze gotuję kaszę jęczmienną i trę marchewkę. W ten sposób  mam pyszny i zdrowy obiad w 20 minut:))))



Ps:łosoś jest bardzo wilgotny, ale ja jeszcze skrapiam go dla smaku oliwką- polecam:)

wtorek, 31 grudnia 2013

Miłości na ten Nowy Rok:)))

Ach cóż to był za rok!!!!
Na pewno baaaaardzo szalony. Nie chcę pamiętać o tym co było smutne, choć nie jest to łatwe : wciąż tęsknię TATO!:( 
Jednakowoż serce moje wypełnia wieeelka radość:)))))))) W życiu nie sądziłam, że miłość do dziecka tak bardzo może przysłonić świat. Każdy człowiek na kuli ziemskiej nawet ten, ktory nie chce mieć dzieci ( albo tak mu się tylko wydaje:)) powinien doświadczyć takiej siły miłości, jaką daje macierzyństwo. Tego życzę w Nowym Roku 2014- jednocześnie dziękuję Wam czytelnikom, że zaglądacie tu dość licznie ku mojemu zdumieniu:) Tym bardziej raduje się me serce, że blog, o którym marzyłam ma sens!!!!! 
Buziaki:)

środa, 18 grudnia 2013

Czego życzę? ;))))))

 Mało mnie tu ostatnio, ale to z racji wakacji od laptopa:) Instagram jest pod ręką i tam więcej mnie. 
Wiecie z czego najbardziej się cieszę z racji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia? Otóż z tego, że poraz pierwszy od kilku lat nie usłyszę życzeń o treści: no i tego żebyście wkońcu postarali się o dzidziusia. To były dla mnie najgorsze choć wiem, że szczere życzenia. Dziękuje Ci synku, że w te święta nie będę musiała słuchać tych serdeczności:)))))
A wszystkim tym, którzy planują komuś złożyć takie życzenia, proponuję zastanowić się 5 razy ( no dobra może być raz, ale prawdziwie) czy przypadkiem  nie sprawią nimi przykrości zamiast radości:) 
To tyle z moich "głębokich" przemyśleń ;))) na dziś- poczyniłam je patrząc dumna jak przysłowiowy paw na śpiącego pięknie mojego syna. ;) 
A wszystkim moim czytelnikom tym stałym i tym, którzy tylko statystyki czynią;) życzę zdrowia i świętego spokoju w te święta- to zawsze się przyda:)